| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga wpisów pamiątkowych - miejsce gdzie można usiąść w ciszy, napić się dobrej kawy i zjeść kawałego pysznego ciasta.
| Kilka słów o mnie |
 |
| ktokogo |
36
|
| Słówko o mnie |
| Znalazłam juz co szukałam - miłość, przyjaźń, moje Słońce, szczęście, moje marzenia się spełniły i spełniają dalej. Jestem tu tylko dla bloga, piszę bo lubię. |
| Zobacz mój profil |
|
| Dni, które już minęły, lecz zostały w mej pamięci: |
|
|
KLIKNIJ NA KWIATUSZEK i SPRÓBUJ POMÓC HANI
Myśli nie całkiem zebrane:
 To co w życiu najlepsze: to dobre słowo, czyste serca i marzenia, które się spełniają.
 Głupota pcha się do przodu by być widoczna, mądrość zostaje w tyle by widzieć.
 Radość rodzi się ze zgody na samego siebie.
 Jeśli nie podejmiesz decyzji nigdy nie dowiesz się czy miałeś rację.
A zegar odmierza mój czas, który ma ochotę mi gdzieś uciec. Zwolnić tempo, jedyne pragnienie, ale czas i tak ucieka, a życia coraz mniej. Nie będę już go tracić na tyle nieważnych spraw. Pragnę usiąść i odpocząć, mieć chwilę by popatrzeć w gwiazdy, jak rodzi się miłość, jak długo rozwija się kwiat, jak świeci słońce, czy pada deszcz, patrzeć na wszystko w ciszy, chwilę by móc poprostu żyć tak jak potrafię najlepiej.
Pamiątki
Niebieskie oczy, krągłe paciory, kąpane w niebie w dawne wieczory, leżą w komodzie, w starej szufladzie - kurz na nie pada, warstwą się kładzie...
Pocałowani, słodkie pieszczoty, pachnące jeszcze wonią tęsknoty, z dala od ludzi, z dala od zgiełku, na dnie szuflady więdną w pudełku. -
I nic już więcej, tylko dwie róże, i jedno słowo złote i duże, zwinięte w papier leży w ukryciu - może się przydać jeszcze raz w życiu.
Cebula
Co innego cebula. Ona nie ma wnętrzności. Jest sobą na wskroś cebula do stopnia cebuliczności. Cebulasta na zewnątrz, cebulowa do rdzenia, mogłaby wejrzeć w siebie cebula bez przerażenia.
W nas obczyzna i dzikość ledwie skórą przykryta, inferno w nas interny, anatomia gwałtowna, a w cebuli cebula, nie pokrętne jelita. Ona wielokroć naga, do głebi itympodobna.
Byt niesprzeczny cebula, udany cebula twór. W jednej poprostu druga, w większej mniejsza zawarta, a w następnej kolejna, czyli trzecia i czwarta. Dośrodkowa fuga. Echo złożone w chór.
Cebula, to ja rozumiem: najanadobniejszy brzuch świata. Sam się aureolami na własną chwałę oplata. W nas - tłuszcze, nerwy, żyły, śluzy i sekretności. I jest nam odmówiony idiotyzm doskonalości.
Wisława Szymborska
| Dane do statystyki, hi: |
Ile było tu osób:
5154
|
Tyle osób wpisało swoje zdanie:
245
|
|
Stan księgi gości:
6
|
|
|
|
|
Powrót marnotrawnej
19 sierpień 2008
|
Witam wszystkich serdecznie! strasznie długo mnie tu nie było, świat na blogu zatrzymał się w święta Wielkanocne, a tu już sierpień. Od 6 tygodni i 5 dni jestem szczęśliwą mamą malutkiej Zuzanki. Rośnie mi ta moja pociecha i pochłania całe moje życie. Czasem ledwo zipię, bo praktycznie wychowuję ją sama, tatuś maleństwa włóczy się po Europie, ale cóż takie jest życie i taki jego zawód. Ale kocham ich oboje i oby dwoje są dla mnie ważni. To by było na tyle wiadomości. Może kiedyś uda mi się tu wpaść jeszcze, bo jak narazie to karmię, przebieram, gotuję, piorę, ledwo żyję, nie dosypiam, etc. Buziaki dla wszystkich i moc uścisków. Buziaki dla Migotki, ale i tak zajrzę na twoją stronę, o ile jeszcze jest. |
|
Słowa innych ludzi::
4
|
|
Chciałam tylko.....
13 marzec 2008
|
...złożyć wszystkim życzenia z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych, smacznego Jajka, Mokrego Dyngusa, Bogatego Zajączka, a przede wszystkim dni spędzonych w gronie rozinnym, pogody, słońca i uśmiechu.
A ja sobie leżakuję, odpoczywam, i czekam na to moje maleństwo, i wiecie co nie mogę już się go doczekać. Termin dopiero na koniec czerwca, mam przed sobą jeszcze sporo czekania. Ostatnio czuję się już dobrze, pogoda chociaż dość zmienna, to jednak ta nie wielka ilość słonecznych dni jaka występuje rozświetla moją duszę i napawa radością. Przesyłam wszystkim gorące pozdrowienia i buziaki. |
|
Słowa innych ludzi::
9
|
|
Witam wszystkich
07 luty 2008
|
Znowu na dlugo zniknęłam, ale wiecie jak to jest. Ciąża to cudowny okres, ale przetykany czasem lękami i obawami o nienarodzony skarb. Poleżałam kilka dni w szpitalu, ale to tak tylko kontrolnie. Po powrocie oczywiście pochorowałam się. Od początku odpukać było w porządku, żadnych przeziębień, katarków, kaszelków, a tu po szpitalu 39 stopni gorączka, kaszel, no i katar oczywiście. I tak mnie to jeszcze trzyma do dzisiaj, nie poddaję się chorobie, bo przecież maluch musi być zdrowy, i walczę za pomocą ziół, cytryny i miodu. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i posyłam tysiące buziaków. |
|
Słowa innych ludzi::
9
|
|
Szczęśliwego Nowego Roku
07 styczeń 2008
|
No więc troche spóźnione, ale szczere życzenia SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!
 Spóźnione, ponieważ miałam trochę różnych zajęć, bo to zjechał tatuś maleństwa, który ma taką głupia pracę i ciągle musi krążyć po Europie, bo to trzeba było w gości pojechać, bo wypada, a to obiadki przygotować, kolacyjki, śniadanka i nacieszyć się obecnością mojego faceta. Teraz wyruszył w droge, a ja znowu sama. Rozpoczął się już Nowy Roczek, a ja niby w błogosławionym stanie powinnam być szczęśliwa i spokojna, ale tak nie jest. Gdy tylko mam więcej szczęścia, radości, ktoś musi wtargną i zniszczyć to. Oj, maluch urodzi się nerwowy, tak jakby było mało nadpobudliwych dzieci na świecie, to jeszcze będzie mój. Kolejny raz przychodzi mi zagryźć zęby, wytrzeć łzy w oczach i wywołać usmiech na twarzy, bo przecież postanowiłam się nie poddawać. Za kilka dni jak dobrze pójdzie wróci tatuś malucha, a mój ukochany., może wtedy odzyskam trochę spokoju duszy. Pozdrawiam wszystkich i dziekuję za miłe słowa i wsparcie. A Monice bardzo chciałabym podziękować za cudną kartkę i życzenia. Buziaki |
|
Słowa innych ludzi::
8
|
|
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia
22 grudzień 2007
|
 Na czas Świąt Bożego Narodzenia, szczęścia, zdrowia, powodzenia i niech się spełni co sobie życzycie, by Wam miodem upływało życie, każdy dzień pełen posiech i uroku zszedł tak pomyślnie w nadchodzącym roku. Niech ten szczególny czas Świąt Bożego Narodzenia będzie dla Was okazją do spędzenia miłych chwil w gronie najblizszych w atmosferze pelnej miłości i wzajemnej życzliwości a Nowy Rok, by stał się czasem spełnionych marzeń i nadziei.
Wpadłam tu tylko na chwilkę, by podziękować wszystkim za tyle miłych i ciepłych słów. Zaczynam czuć się lepiej, chociaż senność i inne objawy, jak np. ciągłe uczucie głodu, nudności, itp. jeszcze biorą górę. Brzuszek mi się zaokrągla, wygladam już jakbym połknęła małą piłeczkę. Byłam tydzień temu na USG i widziałam to moje cudo. Rośnie sobie, wierci się już, ma śliczną główkę, rączki, nóżki i bijące dla mnie serduszko. Jestem szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Oby to moje maleństwo dalej rosło zdrowe, bezpieczne i było szczęśliwe. Buziaki posyłam dla wszystkich, no i obietnicę, że zajrzę na wasze blogi, bo ostatnio trochę się zaniedbałam w tym. |
|
Słowa innych ludzi::
7
|
|
Radosne nowiny
27 listopad 2007
|
Witam, te radosne nowiny są napewno, może nie dla wszystkich, ale co mi tam, grunt, że ja mam z czego się cieszyć. Migotka od razu się domyśliła, bo to chyba nie było trudne. To już kochani 10 tydzień mojego szczęścia, a nie pisałam tak długo bo w zasadzie cały czas odsypiam. Odpoczywam, czytam książki, dobrze i zdrowo się odżywiam, czasem oglądam ciekawe programy kulinarne, wszystkie możliwe programy o wystrojach wnętrz, itp. Jeszcze tylko dwa tygodnie lenistwa i pora wracać do pracy. Nie żeby spieszyło mi się do kieratu, ale do pieniążków, trzeba przecież jakoś żyć i coś przyoszczędzić na gorsze dni, a przy okazji nie stracić pracy bo jakaś "życzliwa" osoba mi w tym chętnie pomoże. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, w szczególności tych co tu jeszcze zaglądają. Rozsyłam buziaki i cieplutkie uśmiechy. Może niebawem znowu uda mi się wyrwać ze snu i tu wpaść. |
|
Słowa innych ludzi::
14
|
|
Serdecznie dziekuję!
30 październik 2007
|
Dziekuję wszystkim za życzenia, nie ważne czy były spóźnione, czy nie. Długo mnie tu nie było i pewnie przez jakiś czas może znowu nie będzie. Troszkę mi szwankuje zdrowie i mam prikaz od lekarza ciagle leżeć. Kto mnie zna to wie, że ja nie potrafię leżeć, że ciągle mnie gdzieś nosi, tym razem jednak obiecałam solennie nauczyć się leżeć i odpoczywać. Narazie nic nie mówię więcej, bo i tak się nie bawem dowiecie. Proszę się uzbroić w cierpliwość i wybaczyć mi tak długą nie obecność. Pozdrawiam wszystkich i przesyłam moc gorących uścisków i życzeń spokojnego spędzenia w ciszy i zadumie dnia Wszystkich Świętych. |
|
Słowa innych ludzi::
14
|
|
Dzisiaj mija mi kolejna rocznica!
06 październik 2007
|
Tak, dziś mija kolejny rok mojego życia, zawsze w tym dniu mam jakieś dziwne wrażenie, że kolejny rok upływa, a ja nie wszystko zdążyłam zrobić. Ile jeszcze dni, miesięcy, lat upłynie zanim stwierdzę, że jednak dokonałam wszystko co mogłam zrobić. Oj, wpadam w jakąś przepaść, i to zawsze w tym dniu, zawsze 6 października. No dobra, nie przeginam, idę upiec jakąś szarlotkę na poprawę nastroju i humoru, a lata niech sobie lecą. Pozdrawiam wszystkich i przesyłam moc pozdrowień dla kochanych blogowiczów. |
|
Słowa innych ludzi::
13
|
|
Który to już poniedziałek w moim życiu?
01 październik 2007
|
Kiedyś je liczyłam, teraz tego już nie robię. A tak naprawdę to nie chcę liczyć już dni które minęły, ale chcę, a wręcz pragnę patrzeć przed siebie. Nie wiem czy dobrze, że to robię w poniedziałkowy wieczór, ale chcę się podzielić z wami odrobiną radości. Jestem jednak szczęśliwą kobietą, bo trafiłam na kogoś kto naprawdę mnie kocha. Jestem szczęściarą, bo pomimo mojego czasem zbyt wybuchowego charakteru, jest ktoś kto ma do mnie cierpliwość i uczy mnie tego samego. To chyba największe szczęscie w życiu człowieka, mieć kogoś kogo się kocha i szanuje i samemu być kochanym i szanowanym. Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego tygodnia. A ja teraz zmykam do łóżeczka grzecznie spać, bo jutro pora wstawania jak zwykle co ranek jest zbyt wczesna jak na takiego spiocha, jakim się ostatnio zrobiłam. Włóczykij pada na mordkę. Buziaki
|
|
Słowa innych ludzi::
3
|
|
Włóczykijowe przeżycia!
23 wrzesień 2007
|
Dzisiaj włóczykija dopadł okropny leń, a dokładniej to on już zaczął ostatnio u włóczykija pomieszkiwać. Miał się włóczykij rankiem wybrać na spacer po górach, by przejść pewną trasę i obliczyć czas przejścia, oraz poznać warunki na szlaku, ale doszedł do wniosku, że mu się nie chce, bo musi najpierw wyrzucić z siebie pewne sprawy. Zwykle wyjście w góry pomagało włóczykijowi uporządkować wszystkie problemy, pewnie tym razem to nie wystarczy. Od ostatniego rajdu włóczykij jakiś taki się zrobił ospały. Ale to pewnie stresy, nadmiar pewnych spraw i przeszłość na włóczykiju spoczywa. Wiecie, kiedyś ktoś włóczykija bardzo skrzywdził i ta niespokojna dusza szukała wyjścia ze wszystkich problemów w ciągłej gonitwie. To za pracą, potem jak już znalazł stałą, by nie tylko ciągnąć zlecenia, to jeszcze szukała wrażeń w zleceniach, spotkaniach, zebraniach. Teraz to już z włóczykija wychodzi w postaci lęków, stresów, obaw. Nagle pojawił się Ktoś, kto rozumie moje lęki, i czasem widzę jak załamuje ręce, bo nie wie co ma zrobić jeszcze by włóczykij, czyli ja mu uwierzył i zaufał. Sami wiecie, że kiedy już w człowieka wejdzie strach, to tak szybko nie wyjdzie. Moja duszyczka robi się płaczliwa, kłótliwa, ale tylko wtedy, kiedy brak jej poczucia pewności, oparcia na czyimś ramieniu. Mam ramię na którym mogę się oprzeć, tylko pewność jakaś zrobiła się ulotna. Postanowiłam tu trochę wyrzucić z siebie tego żalu, po to by odzyskać odrobinę spokoju. Moje Słońce pyta się mnie co ma jeszcze zrobić bym uwierzyła i kto mi taką w życiu krzywdę zrobił. A ja nie wiem jak mam mu to powiedzieć. Wierzę mu i ufam, tylko gdzieś tam w głębi serca tkwi jakaś zadra. Czy całe życie będzie ona rządziła mną? Niechcę tego, wolę się cieszyć tym co mam, radować każdym dniem i odgonić wszystkie strachy. Tak się nie da, warto jednak próbować i zamierzam to zrobić. Pójdę teraz na spacer, przejdę tylko pewien odcinek trasy, może wyjście na szczyt choćby najmniejszej górki spowoduje, że wszystkie ciężkie problemy nie wytrzymają tempa mojego tam wejścia i zostaną gdzieś w dolinie, i pójdą własną ścieżką w nieznane. Mury pewnie nie raz u mnie runą, potem powstaną zawsze nowe i mocniejsze. Tak więc bez walki nie ma zwyciestwa. A ja dzisiaj chyba już zwyciężyłam, bo buduję nowe. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, przesyłam dużo słońca i pogody ducha, sił swoich własnych też trochę oddam, choć mam ich nie wiele. Trzeba się dzielić wszystkim co się ma najlepszego, nawet jeśli mamy tego mało. |
|
Słowa innych ludzi::
9
|
|
Czyj świat się zawalił?
21 wrzesień 2007
|
Mój świat się właśnie wali, runęły pierwsze mury, a raczej ścianki działowe i tym razem się poddaję, nie walczę, nie mam już sił. Psychika dzisiaj mi siada, nerwy puszczają, zaczynam się robić kłótliwa, smutek dopadł moje serce. Kiedy ja będę mieć normalne życie? Takie bez utarczek, walki o własne dobro. Kiedy będę mieć siłę by podołać temu wszystkiemu? Kiedy nauczę się mówić "nie"? Kiedy w końcu wszyscy z mojego otoczenia przestaną zarzucać mnie własnymi problemami, bagatelizując moje? Znikam stąd na jakiś czas, bo nie chcę z nikim się dzielić moimi żalami, to co tu napisałam wystarczy w zupełności. Komu ja jestem potrzebna? Kogo ja obchodzę? Nie odpowiadać na te pytania, proszę. Życzę wam wszyscy, którzy tu wejdziecie więcej szczęścia w życiu niż mnie spotyka. Pozdrawiam.
Wieczorny dodatek do notki: A jednak zmieniłam trochę swoje poglady. Świat się zaczął walić, ale jednak moje nerwy utrzymalam na postronkach. Dziękuję ci Migociu. Mój świat dzisiaj pomalutku próbował wyciąć mi ten numer, ale jednak się nie poddałam, zawalczyłam o swoje, ktoś do mnie wyciągnął bezwiednie rękę i te bardzo chwiejne mury wytrzymały. Zaczęłam mieć jakieś wątpliwości, wahania, odegnałam je jednak precz. Byłam dzisiaj zła na samą siebie i na pewne osoby z mojego najbliższego otoczenia, a wyżyłam się na Bogu ducha winnym moim Słoneczku. Zrobiło mu się przykro, mi też. Głupota ludzka jednak nie zna granic, moja dzisiaj to pokazała. Kobieta zmienną jest, a ja się tego nie wypieram. Kocham mojego wspanialego faceta i nie zamierzam już nigdy więcej robić mu przykrości, bo nie zasłużył sobie na to. A wiecie co się stało? Poprostu zaczyna mi brakować czasu dla siebie, co chcę zrobić, to zwykle robię nie tak i nie wtedy kiedy ktoś chce. A ja chcę robić coś czasem dla siebie i tak jak ja chcę i wtedy kiedy chcę. Mam swoje plany, marzenia, i zamierzam je realizować. Nie zniknę stąd, bo ten blog to moje drugie życie, nie potrafiła bym już bez niego żyć. Buziaki dla wszystkich i przepraszam za moje humory. |
|
Słowa innych ludzi::
2
|
|
Włóczykij został wywołany do zabawy.
20 wrzesień 2007
|
Pierwsza miłość? Kiedy to było,hm niech sobie włóczykij przypomnie. No tak, miała wtedy ta niecna duszyczka jakieś 6 lat, on też, razem chodzili do zerówki (takowe wtedy były klasy, zamiast 6-latków w przedszkolu), potem do szkoły podstawowej, a później do liceum. Patryk, bo tak mu było na imie, był jak na swój wiek wysoki, czarnowłosy, o bardzo ciemnej karnacji (oj, miłość do czarnowłosych facetów pozostała włóczykijowi do dzisiaj). On ją ciągnął za włosy, dokuczał okropnie, ale nigdy nie pozwolił by ktoś inny zrobił jej krzywdę. Ona oczywiście nie pozostawała mu dłużna, bo diabelską miała i ma po dziś dzień duszyczkę. On bosko deklamował wierszyk "Abecadło", ona tylko nauczyła się pierwszej linijki, hihi. Nawet, kiedy miał już naście lat potrafił ten wiersz wyrecytować caluteńki. Miłość ta trwała bardzo długo, bo aż do szkoły średniej, no z małymi przerwami, ale trwała. Teraz po latach wspominam to z czułością. Teraz włóczykij, czyli ja, trafił na miłość, ale tą prawdziwą i jedyną, i niech tak pozostanie. Chociaż dzisiaj moja miłość naciąga strunę, byle by jej nie przeciągnął, bo i ona i ja mamy swoje wytrzymałości określone Polskimi Normami. To na tyle moich grzechów. Pozdrawiam wszystkich i uciekam do swoich notatek, by podkuć wiedzę, bo szykuję się na kolejną małą trasę po górach z grupką ludzisków. Buziaki dla wszystkich. |
|
Słowa innych ludzi::
1
|
|
W poniedziałkowy wieczór rozmyślania włóczykija
17 wrzesień 2007
|
Wczoraj włóczykij wybrał sie na spacerek, a jak wrócił, to wszystko jak zostawił tak leżało sobie i czekało cierpliwie na powrót właściciela, czyli mnie. Popołudnie tak miło spędzone na łonie natury skończyło się w domku na ogarnięciu nieładu by móc dostać się do własnego łóżka. Padł włóczykij na mordkę, zmęczony, ale zrelaksowany po spacerze. Pisała wczoraj ta niespokojna dusza malutką notatkę do notatki z dnia wczorajszego, ale interia mu ją zeżarła (jakaś nie nasycona bździągwa jedna), więc dzisiaj siedzi włóczykij i rozmyśla i pisze o tym co robił wczorajszego popołudnia, a co się nie udało zamieścić. A, włóczykij by zapomniał napisać ważną rzecz, BARDZO WAŻNĄ RZECZ: SERDECZNE PODZIEKOWANIA MONIKUCCI ZA JEJ ANIOŁY, KTÓRE NIE BAWEM DO MNIE DOLECĄ (musze tylko dać jej cynk), BO ZAMÓWIŁAM SOBIE U NIEJ TAKICH 5 ŚLICZNYCH ANIOŁKÓW. Wiecie, że jej Anioły spełniają marzenia? Nawet te najskrytsze, bo ona je zaczarowywuje, wkłada całą swoją duszę, serce, ciepło, radość, uśmiech, by mogły te jej Aniołki dawać innym wszystko co najlepsze. Wiecie, że każdy Anioł jest nam jakoś przypisany? Ale to już pewnie wiecie, a jeśli nie, to kiedyś się dowiecie. No dobrze, dobrze, każdy wierzy w to co chce, ja wierzę w Anioły i basta. Pozdrawiam wszystkich życząc miłego wtorku i znikam do łózia, bo poduszka już wzywa: "choć połóż się, przytul się do mnie, a przyśni ci się wspaniały sen". I jak tu jej nie ulec? Buziaki, do poczytania. |
|
Słowa innych ludzi::
4
|
|
Włóczykija ciąg dalszy wynurzeń
16 wrzesień 2007
|
Włóczykij wrócił do domku pełen nadzieji, że jednak odpocznie kilka dni, ale nadzieja jednak okazała się złudna, bo znowu włóczykija zagnali do pracy i to od ranka do wieczora. Teraz, jak taki boroczek siedzi sobie ta nie spokojna dusza wśród papierzysków i upycha, segreguje, liczy i już pomalutku rozkłada ręce, bo zamiast stosy makulatury maleć to one ciągle rosną. Gdzie to do tej pory się mieściły te wszystkie rzeczy? Aaaa, nie dodał włóczykij, że sam sobie przygotował zajątko, bo likwiduje stare meble i wstawił nowe, więc to co było w starych szafkach teraz musi upchnąć w nowych, a jeszcze zrobić malutkie rozliczonko za rajd. Tak więc siedzi sobie w bałaganie i chyba zaraz to wszystko rzuci w diabły i wyjdzie na malutki spacerek, szkoda pogody i wolnej niedzieli na grzebanie się w papierzyskach. O tak, to jest świetny pomysł. Może jak wróci włoczykijek ze spacerku, to wszystko już będzie na swoim miejscu? Hehe, dobre sobie, ale pomarzyć można, prawda?! To mój pierwszy wolny weekend od miesiąca, pierwszy weekend, kiedy nie ma mojego Słoneczka. No cóż, bywają i takie dni samotności, ale wcale a wcale nie jestem smutna. Cały czas uśmiech mam na twarzy, chociaż w tym tygodniu czekają mnie badania, potem oczekiwanie na wyniki, i chwile gdy sama będę je odczytywać, bo jego nie będzie przy mnie, ponieważ znowu będzie gdzieś w trasie. Ech życie, i tak cię kocham. To idę na spacer, idę pomarzyć, pomyśleć i odpocząć od bałaganu, jak wrócę, to skończę to co zaczęłam. Pozdrawiam serdecznie i gorąco, miłego popołudnia niedzielnego i nadchodzącego tygodnia. |
|
Słowa innych ludzi::
5
|
|
Kolejny powrot włóczykija!
09 wrzesień 2007
|
Sezon rajdowy zakończony, włóczykij wrócił do domku, szczęśliwy, przemoczony do suchej nitki, ale nareszcie już jest we własnych pieleszach. Niestety ostateczny okres spokoju i ciszy nastąpi pewnie dopiero zimą, kiedy to włóczykij zasypany zostanie śniegiem, jak miś w swojej gawrze i nie ruszy noska z domku. Pierwszy rajd, czyli ten z poprzedniego tygodnia trwał 4 dni, pogoda wtedy była cudowna, słoneczna. Był to zlot ludzi z całej Polski, wszyscy przewodnicy z różnych miast i miasteczek zjechali się w jedno miejsce i poznawali moje tereny. Ten, z którego jakąś godzinkę temu wróciłam, też był 4 dniowy, ale niestety toneliśmy w deszczu. Jak jeden ze znajomych określił pogoda była stabilna, ciągle padał deszcz. Nasi bankowcy, bo to był rajd zorganizowany przez jeden z banków w Polsce dla swoich pracowników, wykazali się jednak dobrymi humorami i takie drobe niedogodności jak ulewy wcale im nie przeszkadzały w grach, zabawach i wędrowaniu po górach. Bardzo miło wspominać będę oba rajdy i mam nadzieję, że nasi "goście" również. Teraz czeka mnie normalna praca i normalnie nie normalne wariowanie w załatwianiu różnych spraw urzędowych. Włóczykij pada jednak już na pyszczydło i udaje się w kierunku swojego legowiska, tak więc znowu nie odwiedzi swoich przyjaciół w ich sympatycznych blogowiskach. Ale miała jeszcze, ta nie spokojna dusza troszkę siły by tu poklikać, no i oczywiście zostawić moc pozdrowień i życzeń na następny tydzień. Składam obietnicę, że już nie długo wpadnę co u was słychać, bo zaczyna mnie dużo omijać napewno. Buziaki dla blogowiczów i na dziś to koniec wywodów zmęczonej duszy. |
|
Słowa innych ludzi::
4
|
|
Uwielbiam powroty!
03 wrzesień 2007
|
Strasznie długo mnie tu nie było, nie bazgrałam nic od ponad tygodnia. Chyba się jednak dam sklonować, bo czasu mi samej na wszystko brak, a tak to będę w trzech osobach i każda zrobi swoje. Wróciłam z rajdu, 5 dni poza domkiem, 5 nocek nie dospanych, padam na pyszczydło. Teraz parę dni spędzę w pracy i domku i wio na kolejny rajd, no i kolejne kilka dni poza domkiem. Tylko niech nikt nie pomyśli, że ja narzekam, wręcz przeciwnie, jednak lubię takie życie na wariackich papierach, musi się poprostu u mnie coś dziać. Tak, bardzo lubię, potem kilka tygodni przestoju i znowu wariactwo. Spotkania z moim słońcem, praca, domek, rajdy, zebrania jakiś kółek, siedzenie za kółkiem mojego Maurycego po kilka godzin, no i jak tu się nie sklonować? Doba by musiała mieć 48 godzin bym ze wszystkim zdążyła. Ogólnie jestem szczęśliwa i to nawet rzekła bym nawet bardzo. Nie wpadnę dzisiaj, ani przez najbliższe dni do moich kochanych blogowiczów, ale mam nadzieję, że mi to wybaczą. Za to serdecznie ich wszystkich pozdrawiam i życzę udanego tygodnia. Rozsyłam buziaki i dużo pogody ducha. Jak wrócę z ostatniego rajdu to postaram się opisać dokładniej co robiłam, jak mnie nie było, hihi |
|
Słowa innych ludzi::
11
|
|
Chwila w zawieszeniu!
21 sierpień 2007
|
Dlaczego w zawieszeniu? Bo dzisiaj miałam jakiś fatalny dzień i dopadły mnie jakieś leki i obawy. Nawet nie wiedziałam, że jedno małe słowo, chwila zwątpienia może komuś zrobić taką przykrość i wywołać większe obawy niż ja przeżywałam. Boże jaki czasem człowiek jest głupi! No nie człowiek, tylko Ja, przyznaję się bez bicia. Ale dostałam za swoje i teraz wiem, że jednak klapsior mi się należy. Oj, niech tylko wróci moje Słońce, to się w ogóle nasłucham.
Przyrzekam tu wszem i wobec, że już nigdy nie zwątpię i nie dam się zwodzić głupim podpowiedziom złych duchów. Zresztą teraz zaczyna się u mnie kolejny gorący okres rajdów i masa pracy, wobec tego nie będe miała już czasu na takie wątpliwości, a to dobrze dla mego serca i umysłu. Wysiłek fizyczny przytłumi głupkowate pomysły umysłu, hehe. Dodam jeszcze, że rozglądam się za domkiem z ogrodem, więc też mnie to absorbuje, bo przegladam masę ogłoszeń i dzwonię gdzie się da, o ile znajduję ciekawą ofertę. Taki mały domek, może być do remontu, ale ogród musi być duży, no i oczywiście za przyzwoitą cenę. Nie drogi, ale taki który ujmie moje serducho. Ok, uciekam, bo juz padam ze zmęczenia. Dobrej nocki. Miłego tygodnia dla wszystkich i do poczytania. Pa! |
|
Słowa innych ludzi::
12
|
|
Wróciłam w domowe pielesze!
19 sierpień 2007
|
Urlop był i sobie poszedł, teraz liczę godziny do pracy, oj. Wróciłam dzień wcześniej niż myślałam czyli w sobotę 18 sierpnia, wpadłam tu tylko na chwilkę, poczytałam sobie trochę blogów, ale sił na pisanie nie miałam. Jestem, a jakby mnie nie było, wróciłam niby wypoczęta, szczęśliwsza, czemu mi jest więc ciągle czegoś brak? Rozstanie z moim Słońcem, na kolejnych kilka dni, może tygodni, trochę boli, ale cóż taka jego praca. Pozostał nam telefon, internet, dobre i to. Co prawda nie można się do siebie przytulić, zostają tylko rozmowy i patrzenie w monitor za którym dzieki kamerkom można zobaczyć najukochańszą osobę. Zamykam oczy i widzę jego twarz, skupioną nad prowadzeniem samochodu przez autostrady jakie przemierzaliśmy, przypominam sobie nasze rozmowy z podróży, nasze wspólne posiłki, i czekam aż pojawi się ponownie tuż obok mnie i tak jak zawsze przytuli, spojrzy w oczy i powie...... Brakuje mi jego słów, prostych a jakże miłych i czułych. Ok. przerywam to rozczulanie, bo się poryczę, już i tak mam świeczki w oczach, a pożegnaliśmy się właściwie dopiero co. A gdzie byliśmy? Wędrowaliśmy z Polski przez Niemcy do Holandii, by tam nazbierać muszli, które tak uwielbiam, hihi. Przemierzyliśmy całą trasę spacerowo, nigdzie nam się nie spieszyło, to był czas dla nas, miejsca też nie grały roli, moglismy nawet stać w szczerym polu, liczył się tylko czas spedzony razem. I to się nam udało. Teraz mamy plany na resztę życia. A jednak jestem szczęśliwa, spokojna, wyciszona, rozmarzona. Uciekam dalej w strefę marzeń i czekam na powrót mojego Słońca. Pozdrawiam wszystkich, ale i tak wpadnę później na wasze blogi i poczytam i popiszę wam w komentarzach, buziaki. Ps. dołączam jeszcze dwa zdjęcia z Rotterdamu, widok na port o zachodzie słońca i statek na jednym z kanałów. |
|
Słowa innych ludzi::
5
|
|
No nareszcie urlop!
09 sierpień 2007
|
Tym razem wpadam tu by nakreslić kilka słów. Jutro ostatni dzień w pracy, hurra!!! Przed urlopem rzecz jasna. Czeka mnie 9 wspaniałych dni u boku kogoś kochanego i cudownego. Ostatnie dni były dla mnie ciężkie, wiele przykrości z różnych stron, ale były też i miłe chwile i te wolę pamiętać. Tak więc co było złe nie piszę o tym. Zamierzam dobrze się bawić na wyjeździe, odpocząć, odreagować i toczyć długie rozmowy z moim sercem. Wybywam z kraju, a raczej będę tu przelotem, bo tydzień wolnego spędzam na wędrówce po Europie i Polsce. Duzy to obszar jak na jeden tydzień, ale dla chcącego nic trudnego, prawda? Hehe. Teraz tylko muszę zapakować plecak, a jest co pakować, ogarnąć moje 4-kąty i do łóżeczka spać. Pozdrawiam wszystkich, buziaki przesyłam i życzę wspaniałego weekendu, pogodnego i spędzanego w miłym towarzystwie. No i jeszcze niech kolejny tydzień będzie dla wszystkich najcudowniejszy. Wracam tu dopiero 19 sierpnia, jak tylko wpadnę do domku postaram się opowiedzieć jak było. To do poczytania, papa! |
|
Słowa innych ludzi::
13
|
|
Przepraszam!
07 sierpień 2007
|
Tak, przepraszam, wszystkich za brak odwiedzin na waszych stronach, ale w końcu zmęczenie daje mi w kość. Teraz zaczynam odliczać czas do urlopu, zostały mi tylko 3 dni. Może uda mi się w miłym towarzystwie w jakim będę podróżować przez 9 dni wolnego odreagować stresy, zmartwienia, zapomnieć kilka przykrych słów jakie usłyszałam dzisiaj. No cóż nawet mnie życie nie oszczędza. Nie rezygnuję jednak ze swojego szczęścia. Wczoraj zrobiło mi się przykro, bo moje Słońce powiedziało mi, że za rzadko używam zwrotu "my", zwykle jest "ja". Miał rację, tylko skąd nagle wziął się u mnie ten egoizm? Sama nie wiem. Obiecałam poprawę. Robię postępy.
Na dworze parno i jakoś burzowo, a mnie dopada senność na każdym kroku. Teraz też poszła bym spać, ale mam spotkanie za godzinkę, więc nie mogę. Podjełam decyzję, bardzo wiążącą - rezygnuję z dodatkowych zajęć, jak np. prezesura w fundacji, w planach mam jeszcze zmianę miejsca zamieszkania i pracy. Czuję, że zamiast się rozwijać, zaczęłam się cofać, a nadmiar obowiązków zupełnie rozbieżnych od siebie zaczął mnie przytłaczać. Ktoś jednak wierzy we mnie bardziej niż ja w siebie, chyba to zmęczenie przyćmiło mi jasność umysłu i oceny własnych możliwości, a ostatnich kilka miesięcy zarówno w pracy i w życiu po za nią dokopało mi bardzo. Ciągła pogoń nie wiadomo za czym, to już nie na moje siły. Od rana do wieczora papiery, zebrania, spotkania, rozmowy, itp. Szukam oazy spokoju. Oj, przydaje się wiara kogoś bliskiego, zamierzam ją wykorzystać w pełni. Szczęście w życiu osobistym stało się dla mnie ważniejsze. Jak zwykle chaos tu panuje, ale dzisiaj to już ze zmęczenia. Lecę na spotkanie, potem szybki prysznic i do łóżeczka spać. Może jutro będę miała więcej siły i energii na odwiedziny, wobec tego do jutra kochani, do środy. Pozdrawiam i buziaki rozsyłam. |
|
Słowa innych ludzi::
5
|
|